POZNAJ NAS

ja_edited.jpg

Agnieszka

Organizator; strona internetowa, zgłoszenia i social media; redaktor i fotograf

ja_edited.jpg

Jacek

Organizator, łatwiej napisać to, czego nie robi

ja_edited.jpg

Paweł

Organizator; sprawy administracyjne i regulamin

277084488_546245107138552_4359131123742395679_n_edited.jpg

Justyna "Ruda"

Organizator; kontakt z mediami i bezpieczeństwo podczas imprezy; nie jest Agnieszką

155.png

Dawid "Korn"

Logistyka, zabezpieczenie imprezy oraz nadzór nad przebiegiem konkursów

94_edited.jpg

Piotr "Mycu"

Ekipa pomocnicza

DSC_1077.JPG

Piotr "Pszczół"

Ekipa pomocnicza

12_edited.jpg

Mieszko

Przedstawiciel mniejszości etnicznej

5.jpg

Tomek "Ciastek"

Nadzorowanie przebiegu konkursów i sędziowanie

5.jpg

Michał "Gebels"

Nadzorowanie przebiegu konkursów i sędziowanie; grafika na koszulki podczas wszystkich edycji

169_edited.jpg

Piotr "Ego"

Nadzorowanie przebiegu konkursów i sędziowanie

TO CO, ROBIMY?

BYŁO NAS 5 +1

Był rok 2019, wczesna jesień. Zimna, wrześniowa noc w Katowicach na lotnisku w Muchowcu. Setki samochodów, koncerty i mnóstwo przypadkowych ludzi. O tej porze podział na strefy, który za dnia broniony był jak Konstytucja, jest już raczej przeżytkiem i wyznaje się nurt Keine Grenzen. Kilka godzin wcześniej grupa Hondziarzy była gotowa przywołać organizatora, bo ich strefa okazała się być za ciasna o jakieś pół metra, które zagarnęła sobie ekipa BMW Wypizdowo Górne. Kilka butelek później wszyscy siedzieli wspólnie przy jednym grillu. 

W jednej ze stref oznaczonych taśmą i kijkami staliśmy My. 
Sektor należał do lokalnej grupy, której członkowie zamiast uczestniczyć w tej wątpliwej jakości imprezie, zwyczajnie zmyli się do domów. Na placu boju zostaliśmy tylko my.
Jak łatwo można zgadnąć, byliśmy zwyczajną zbieraniną i nie mieliśmy nic wspólnego z ową grupą. Staliśmy tam pięcioma Mazdami 323F BA i jedną Toyotą Celicą. 

Ale nasza obecność nie była przypadkowa. Mając poczucie, że w końcu udało nam się trafić na odpowiednie osoby do zorganizowania takiej imprezy, umówiliśmy się na spotkanie na tamtym zlocie. Tamtej nocy odbyło się nasze pierwsze spotkanie organizacyjne. 
Wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy, że wszyscy utracą normalność. 

Trach. Po kilku miesiącach planowania okazało się, że nie mamy pojęcia czy impreza w ogóle się odbędzie. No tak. 
Można zaplanować skąd zamówi się koszulki czy opaski, gdzie się odbędzie pierwsza edycja czy nawet wykonać puchary własnoręcznie, ale nie przewidzi się ogólnoświatowej pandemii i lockdownu. 
Niestety, ale skutecznie zablokowało nam to możliwość snucia planów długoterminowych. Obostrzenia nakładane na wszystkich bardzo często ulegały gwałtownym zmianom, trochę jak w kalejdoskopie. W sklepach brakowało mięsa, papieru toaletowego i makaronu- jak można myśleć o organizowaniu zlotu, skoro nie wiadomo czym się podetrzeć? 
Czekaliśmy ciągle na lepsze czasy, by wydarzenie mogło odbyć się w legalny sposób. Dostaliśmy zielone światło dopiero 1,5 miesiąca przed wydarzeniem. Błyskawicznie zamówiliśmy koszulki, opaski, banery- wszystko co było niezbędne. Odbieraliśmy fanty kilka dni przed wyjazdem. Część z organizatorów kończyła składać auto w dniu wyjazdu do Szczepocic, podbiła przegląd o 19:00, a o 22:00 była na miejscu, by do 4 nad ranem szykować się na przyjazd gości. 
Na szczęście dołączył do nas Jacek ze Starą, który znalazł się przypadkiem dzień wcześniej.  Z taką obsadą daliśmy radę. 

Na szczęście